Użytkownik po drugiej stronie dnia 28 czerwiec 2011 - 21:41 napisał
tak, tylko,że jak ty szedłeś do wojska nie było kontraktów paro letnich. Także pewnie umowę masz na czas nieokreślony. I nie było przymusowych wyjazdów na misję na "czyjąś wojnę" bo nasza to ona na pewno nie jest. Wiec nic nie mów o zaradności - bo ci MON pewnie dupę uratował.
A ludzie nie chcą oddać najlepszych lat życia dla instytucji, która później kopnie ich w d***.
Najgorsze jest, że później tacy jak ty na emeryturze zabieracie miejsce pracy komuś kto jest bez pracy.
Chyba trochę dyskusja zeszła na inny temat ale...
Nie gorączkuj się tak bo Ci sił na resztę życia zabraknie...ale spokojnie. Jak ja szedłem do wojska (w 1997r.) to też były kontrakty, wyjazdy na misje itd., tylko, że ja potrafiłem się określić i odpowiedzieć sobie na pytanie czego ja tak naprawdę chcę od samego siebie i postanowiłem, że jak już mam iść do armii to albo iść konkretnie i zrobić szkołę albo w ogóle (jeszcze była ,,zetka")!!! Zgadzam się nie nasza to wojna i też mi się nie podobają takie akcje z wyjazdami ale...jak rozkaz to rozkaz i jak trzeba to jadę. Nikt z nas nie zna zagrywek na samej ,,górze" bo to tam są podejmowane decyzje odnośnie udziału Polski w misji.
Odnośnie najlepszych lat życia no to właśnie trzeba się zastanowić i odpowiedzieć sobie ,,czego ja chcę tak naprawdę od samego sobie"??? Skoro jesteś na kontrakcie to przecież możesz uczyć się dalej i podnosić swoje kwalifikacje (cywilne i wojskowe),zrobić szkołę podoficerską lub oficerską i przejść służbę stałą

Powodzenia i pozdrawiam.
p.s.
I proponuję się trzymać głównego tematu rozmowy na tym forum a na temat sytuacji w polskiej armii na stronach wojskowych.