Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Chcę odejść od żony i dziecka dla innej kobiety


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
48 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 01 maj 2013 - 16:26

Tak czytam każdy wątek zamieszczony na tej stronie. Jestem jeszcze Panną , na samą myśl o zawarciu związku małżeńskiego mam migrenę i wielkie obawy.

Zawsze jako mała dziewczynka marzyłam o rodzinie , odpowiedzialnym mężu , który będzie mnie kochał mimo wielu trudności o wspólnych dzieciach... Mam za sobą różne związki przeważnie długoletnie , które kończyły się z inicjatywy partnera i jego kochanki.

Na dzień dzisiejszy panicznie boję się krętactwa mężczyzn . Wiem , że kobiety nie są wcale święte, ale LUDZIE wszystko kręci się koło sexsu, chwili zapomnienia..Dla Mnie jest to koszmar nie wybaczyłabym zdrady , porzucenia Mnie i Moich dzieci . Dlatego niech Nikt Mi nie mówi , ze w wieku 26 lat nie wyszłam za męza poniewaz dla Mnie PRZYSIEGA MAŁŻEŃSKA TO COŚ BARDZO WAZNEGO NA CO CZEKALAM CALE SWOJE ZYCIE ...''przysiegam Tobie miłość , wierność i uczciwość małżeńską oraz nie opuszcze Cię az do smierci....'' przysięgaliście......

#22 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 04:16

Witaj
Ciekawa jestem, jak potoczyla sie Twoja historia?
Mam nadzieje ze znalazles szczescie.
Wiesz.. Kiedys pewien mezczyzna byl podobnej sytuacji,I zostawil zone z dzieckiem dla mnie...
Co prawda nie tak wyobrazalam sobie moja wielka milosc, ale coz, stalo sie I wciaz zyje z wyrzutem sumienia,ze przez to, ze chcialam byc szczesliwa, ktos ucierpial... On tez zostawil wszystko bylej zonie I dziecku. Jego malzenstwo tez rozpadlo sie duzo wczesniej (inaczej podswiadomie nikogo by nie szukal) tylko,ze zanim mnie spotkal, spotykal sie jeczcze z wieloma innymi kobietami...
W naszym przypadku po 2,5 letnim malzenstwie sytuacja zmierza w niezbyt dobrym kierunku.
Zauwazylam ze przyczyna rozpadu zwiazkow mojego meza ma podloze w tym, ze on nie znosi rozmawiac I wyjasniac problemow- mysle, ze tez dlatego jego byle malzenstwo sie rozpadlo.... Jak twierdzi, ona mu gadala...i gadala...a on tego nie znosil....
Podobno historia lubi sie powtarzac, dlatego Teraz wiem dlaczego im nie wyszlo.
Chcialabym,zebys w nowym zwiazku probowal zachowywac sie inaczej niz w starym i docenil to,ze ta kobieta wiele dla Ciebie poswiecila godzac sie na to...
Przemysl to dlaczego w poprzednim zwiazku sie nie udalo, gdzie byl blad? Moze przestales chciec rozmawiac o problemach I uczuciach=wyjasniac je...
Coz, lepiej przeciez uczyc sie na cudych bledach...
Zycze wszystkiego dobrego

#23 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 04:28

P.S. Relacje z dzieckiem ulozyly mu sie dobrze, tylko pamietaj: Musisz prizedstawic dziecku swoj punkt widzenia delikatnie. I Obie: I obecna partnerka I corka Musza wiedziec ze sa dla ciebie wazne i sie zaakceptowac. No I corce mozesz szepnac ze z nia nie da sie wziac przeciez rozwodu:)

Powodzenia!

#24 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 05:11

Nagrywaj zone jak robi ci awantury,zbieraj dowody,przydadza sie na sprawe rozwodowa.Nastepnie znajdz dobrego adwokata ( koszt kolo 10 tys) i zrob sie osoba bezrobotna ( zeby placic minimalne alimenty ) badz niech szef cie zwolni i da umowe zlecenie na kwote 1500 brutto :)...tak to sie chlopie robi.Nastepna sprawa to podzial majatku.Wszystko co kupiliscie podczas malzenstwa ( mieszkanie,auta i inne cene rzeczy ) ida na pol..Wiec teraz auto daj w darowiznie dla Ojca Matki Brata :) Pamietaj to co warte duze pieniadze a jest twoje pojdzie na pol z zona.Wiec :musisz "pozbyc sie wartosciowych rzeczy ktore widnieja na Ciebie.Rozwod to droga sprawa,jesli zrobisz to z glowa to wyjdziesz zarobiony jak gornik w barborke! pozdrawiam Rozwodnik z wyboru

Hehe;) praktyczne podejscie
Pozdrawiam- Ania - niestety 'Ta Druga'

#25 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 05:14

a moze postaraj sie Ty o to zeby zona byla szczesliwa z Toba,a nie obwiniac ja,wina jest zawsze po srodku.Pomysl o dziecku.Wiem ze jesli miales dobra kolezanke w pracy ,to do zony juz nie czules nic,bo kolezanka byla milsza,itd itd.Az zrodzila sie milosc,dobrze kolezanka gra wiedzac ze masz zone.OPAMIETAJ SIE


Myśle ze Bóg nie jest tak okrutny zeby skazywać kogoś na zycie z kimś kogo sie sie nie kocha

#26 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 05:20

jestem tzn bylem w gorszej sytuacj niz ty, mam zone 2 dzieci zona kocha mnie nad zycie ale prowadzilem powdujne zycie z mlodsza o wiele lat, az w koncu wyszedlem z domu pojechalem do kochanki zadzwonilem do domu i powiedzialem wszystkim ze nie wracam, dzieci zaczely plakac zona prosila zebym wrucil do domu ze wybaczy mi wszystko i wrucilem i bardzo zaluje co zrobilem nadal mam kontakt z kochanka ale ona juz wie ze ja nigdy nie odejde od zony ze wzgledu na dzieci one na swiat sie nie prosily to ja chcialem dzieci i moim obowiazkiem jest je wychowac dac przyszlosc itp, wiec nie uzalaj sie nad soba bo zona napewno cie kocha i nie zapominaj ze dziecko jest wazniejsze od kochanki , bo kochanek mozesz miec tysiace ale dziecko jednak jest tylko jedno, sam je chcialem wiec je teraz wychowam na ludzi,, wiesz najbardziej w tym wlasnie dzieci cierpia popadaja w stresy depresje milo ci bedzie jak twoja cora zle sie bedzie uczyc wszkole w domu bedzie zamknieta w sobie, niezal ci zony? pomimo wszystko ze czujesz cos do tej drugiej to chyba nie zeniles sie z przymusu wiec opamietaj sie bo z tego co piszesz to wyczuwam ze jestes nieodpowiedzialnym facetem,,

Jasne: bądź tchorzem, zdradzaj żonę, ale zostań.
A za kilka lat: " zmarnowalem swoje zycie dla dzieci " - glupota

#27 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 04 maj 2013 - 05:27

współczuje tylko że taki naiwny jesteś bo twoja kochanka ma rozwód i uważam że jest gn.....wą bo okręca ciebie wokół palca wiedząc że masz żone, zero szacunku do kobiet które po trupach omamiają żonatych panów, normanie szkoda ciebie i twojej rodziny dla takiej bez serca kobiety, ona wier że tobie jest trudno i wykorzystuje to a jak sie rozwiedziesz to ci pokaże jak cie kocha.................bedziesz sam i tyle nie warto dla romansu rozbijać rodziny a tamta spryciara pewnie nakłania cie do rozwodu bo pewnie dla nie to satysfakcja jak widzi co ty przeżywasz, nie powinieneś odchodzić od rodziny, żona cię przyjmie kocha szczerze a nie to co koleżaneczka, która sobie zawody urządziła w odbijanie męża, daj spokój jak tak cie kocha to niech sie z tobą dalej spotyka mimo że masz rodzine, niech się pogodzi że nie uda jej się rozbić rodziny (mam nadzieje że się nie uda) egoistaka jedna...........

Życzę Ci Szanowny kolego zakochania sie w mezatce- powodzenia

oJ, WY WSZYSTKIE PORZUCONE ŻAŁOSNE BABY , nie mierzcie wszystkich swoja miarą, bo może w to nie uwierzycie , ale ludzie sie kochają ponad wszystko, a wy myślicie że o kase chodzi, o lojalność ,że faceta na dziecko złapiecie i zatrzymacie... Nic na siłe nie zrobicie choćbyście się miały zesr...Im wczesniej zaakceptujecie sytuacja tym lepiej dla Was
,

Podzielam Twoja opinie Aniu- Ania:)

#28 ~MASAKRA~

~MASAKRA~
  • Goście

Napisano 02 czerwiec 2013 - 09:52

Ja też chcę się tylo wygadac.Jestem w małżeństwie 5lat.a w zwiazku 10, mamy 2dzieci,zaraz po ślubie nagle zaczeło wszystko ostygać,żona cały czas coś robiła w koło domu i zajmowała sie dziećmi.Przestalismy sypiać ze sobą bo była zmęczona,później nawet przytulić się nie dawała,zaczeły się kłutnie ale starałem się zrozumiec ze jest zmęczona,kupowałem wiaty bez powodu,robiłem romantyczną kolacje(na którą nie przyszła bo zasnęła).Nie miałem już siły,czułem się jak żecz.Od 3lat podobała mi się koleżanka z pracy,jest w zwiazku i ma dziecko.Zaczęliśmy pisać smsy i w koncu powiedziałem jej ze mi sie podoba.Spotkaliśmy się żeby sobie wyjaśnić ze jestesmy w zwiazkach i koniec.Ale ja zrozumiałem że ją kocham i jej to powiedziałem,nawet nie mazyłem zeby odwzajemnieła moje uczucie.Odwzajemniła.Zaczęliśmy się spotykać,nie przespimy się ze sobą dopóki nie bedziemy razem,taką podjeliśmy decyzje.Zona zauwazyła ze juz mi na niej nie zależy i teraz chce to naprawić,zeby było jak kiedyś.Ja chciał bym być z Tamtą ale nie chcę zostawić dzieci dla swojego szczęscia bo wiem że będą cierpiały.Nie potrafię żyć bez Niej ale wiem że będę tęsknił za dziećmi i boję się że wrócę i zranie ją jeszcze bardziej.Oboje mamy nadzieję że kiedyś bedziemy razem i chyba sami się okłamujemy.Traktujemy siebie tak jak chcieli bysmy być traktowani,rozumiemy się.Ona jest gotowa zostawić partnera a ja nie potrafię podjąć męskiej decyzji.Aż żyć się nie chce.Pozdrawiam wszystkich i przepraszam za błędy



#29 ~MASAKRA~

~MASAKRA~
  • Goście

Napisano 02 czerwiec 2013 - 10:15

Jak przeczytałem moj post to wygląda jakby chodziło mi o to że nie żona nie chciała się kochać,nie nie o to.Chodzi mi o uczucia i więzi rodzinne,przytulenie,miłe słowo lub gest.Wiem że wychowywanie dzieci i zjmowanie się domem to nie jest nic lekkego,nikt nie jest robotem.Ale są tez uczucia i obowiązkiem małżeńskim jest to pielęgnować.Ja już nie mam siły.Nie zyczę nikomu żeby żył w świadomości że jest ktoś kto odwzajemnia Twoje uczucie a Ty zrezygnowałeś z własnego szczęścia dla dzieci.Nie czuję sie za to wartościowym człowiekiem bo nie powinienem nawet do tego dopuścic.Ale stało się,serce nie sługa.Zraniłem bardzo osobę którą kocham,która mogła i chciała dać mi szczęście i być szczęśliwa.Moja rada jest taka,nie wiem czy dobra,Jesli kogoś kochasz a wiesz że nie możecie być razem to zachowaj to dla siebie.

Mówiąc Tej dziewczynie że mi się podoba czułem  ulgę,że mogę powiedzieć co czuje.Czułem się bezpiecznie bo wiedziałem że Ona jest w związku i była tylko moim mażeniem,nieosiągalnym mażeniem.A teraz kiedy moje mażenie może się spełnic ja się wycofuje bo się boję.

Dla czego Bog połączył Nasze drogi a nie pozwala Nam iść dalej razem?

Przepraszam



#30 Kasiax182

Kasiax182

    VIP

  • Zbanowani
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 4783 postów

Napisano 04 czerwiec 2013 - 07:56

Wydaje mi się że to jakaś ściema z tym co napisał "Masakra'' taka naciągana ta historia.



#31 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 czerwiec 2013 - 08:35

Wydaje mi się że to jakaś ściema z tym co napisał "Masakra'' taka naciągana ta historia.

Tyyyyyyyyyy........ a  mooooooże?  Może  to  dla  ciebie  szansa  żebyś  poznała jakiegoś potłuczonego tak jak ty,    może  to  bratnia  dusza? B)



#32 Kasiax182

Kasiax182

    VIP

  • Zbanowani
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 4783 postów

Napisano 04 czerwiec 2013 - 08:38

Tyyyyyyyyyy........ a  mooooooże?  Może  to  dla  ciebie  szansa  żebyś  poznała jakiegoś potłuczonego tak jak ty,    może  to  bratnia  dusza? B)

 

 

spieprzaj i się do mnie nie odzywaj baranie!! ty idź na rozrywke do Jagody :D :)



#33 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 czerwiec 2013 - 13:25

szaluś bije konia :)



#34 Kasiax182

Kasiax182

    VIP

  • Zbanowani
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 4783 postów

Napisano 04 czerwiec 2013 - 15:32

szaluś bije konia :)

 

 

czyli ona to taka ''naganiaczka'' dla zboczeńców robi burze żeby sobie ulżyli ?? :blush:

 

nie odpowiadaj proszę :)



#35 ~MASAKRA~

~MASAKRA~
  • Goście

Napisano 04 czerwiec 2013 - 23:13

Wydaje mi się że to jakaś ściema z tym co napisał "Masakra'' taka naciągana ta historia.

Dla czego tak sądzisz?



#36 Kasiax182

Kasiax182

    VIP

  • Zbanowani
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 4783 postów

Napisano 05 czerwiec 2013 - 18:33

Dla czego tak sądzisz?

 

 

Wydaje mi się to trochę śmieszne co piszesz.. no bo ja myślę tak; po co męczyć się w związku w którym nie ma uczuć, namiętności,  itd

lepiej odejść od takiej osoby niż okłamywać siebie i tą osobę to gorsze niż....a dzieci wcale nie muszą być nieszczęsliwe- dziwne rozumowanie..



#37 ~MASAKRA~

~MASAKRA~
  • Goście

Napisano 05 czerwiec 2013 - 22:33

 


#38 ~ASIA~

~ASIA~
  • Goście

Napisano 01 lipiec 2013 - 10:03

współczuje tylko że taki naiwny jesteś bo twoja kochanka ma rozwód i uważam że jest gn.....wą bo okręca ciebie wokół palca wiedząc że masz żone, zero szacunku do kobiet które po trupach omamiają żonatych panów, normanie szkoda ciebie i twojej rodziny dla takiej bez serca kobiety, ona wier że tobie jest trudno i wykorzystuje to a jak sie rozwiedziesz to ci pokaże jak cie kocha.................bedziesz sam i tyle nie warto dla romansu rozbijać rodziny a tamta spryciara pewnie nakłania cie do rozwodu bo pewnie dla nie to satysfakcja jak widzi co ty przeżywasz, nie powinieneś odchodzić od rodziny, żona cię przyjmie kocha szczerze a nie to co koleżaneczka, która sobie zawody urządziła w odbijanie męża, daj spokój jak tak cie kocha to niech sie z tobą dalej spotyka mimo że masz rodzine, niech się pogodzi że nie uda jej się rozbić rodziny (mam nadzieje że się nie uda) egoistaka jedna...........

co ty gadasz!!!! ja jestem kobietą mam męża i 2 dzieci, zakochałam się w naszym wspólnym przyjacielu, który ma żone i również 2 dzieci. bardzo się kochamy, uważamy, że gdyby nasi współmałżonkowie byli ok to nie doszłoby do takiej sytuacji. strasznie się kochamy, chcięli byśmy być razem, ale may świadomość, że trzeba myśleć o dzieciach. moje zdanie jest takie, że nie warto się poświęcać! trzeba być w życiu szczęśliwym, bo trwa ona krótko- kiedyś możemy żałować, że nie wykonaliśmy takiego kroku. kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. można albo tkwić w nieszczęśliwym małżeństwie ( nieszczęśliwa ja, nieszczęśliwe dzieci) albo pomóc swojemu szczęściu być z osobą którą się naprawdę kocha. DZIECI TO NIE PRZESZKODA!!



#39 ~gośc~

~gośc~
  • Goście

Napisano 02 lipiec 2013 - 20:52

co ty gadasz!!!! ja jestem kobietą mam męża i 2 dzieci, zakochałam się w naszym wspólnym przyjacielu, który ma żone i również 2 dzieci. bardzo się kochamy, uważamy, że gdyby nasi współmałżonkowie byli ok to nie doszłoby do takiej sytuacji. strasznie się kochamy, chcięli byśmy być razem, ale may świadomość, że trzeba myśleć o dzieciach. moje zdanie jest takie, że nie warto się poświęcać! trzeba być w życiu szczęśliwym, bo trwa ona krótko- kiedyś możemy żałować, że nie wykonaliśmy takiego kroku. kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. można albo tkwić w nieszczęśliwym małżeństwie ( nieszczęśliwa ja, nieszczęśliwe dzieci) albo pomóc swojemu szczęściu być z osobą którą się naprawdę kocha. DZIECI TO NIE PRZESZKODA!!

trzeba być szczęśliwym to prawda ale nie kosztem kogoś innego piszesz wspolny znajomy a jego żona to nie wspólna znajoma?  ją można skrzywdzić ? a twój mąż to kto? a wasze dzieci ? jesteś podłą egoistką myślącą tylko o sobie a to nieszczęśliwe małżeństwo to przez ciebie może? wychodząc za mąż bez miłości po co zawracałaś mu d*** co?po co dzieci co w chwili nie uwagi puknij się w globus  ASIU



#40 antuanet77

antuanet77

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 10 lipiec 2013 - 19:49


 

wiesz,z jednej strony to tak jest, ze czasem te pierwsze zwiazki się sypia, ludzie nie umieją gadaćzsobą, tozą wojny o jakieś rzeczy w domu, o swoje miejsce, czuj sie nieszczęsliwi, nie umieją sie dopasowac, i oboje się nakręcają, czasem trzeba coś stracić, aby to docenić i potem może być lepiej, a czasem trzeba się rozstać bo dalej nie ma jak iść, i w nowych zwązkach jest czasem lepiej, sa trwałe, i te właśnie co trzeba. Po drodze cierpią niewinni, ale i oni ucza się zycia, czasem zdarza się, że te drugie związki nie są lepsze, bo nikt nic nie wymaga od drugiej osoby z obawy przed stratą, ale jak dłużej mieszkają to zaczyna się ten sam problem co w poprzednim związku i okazuje sie że znów kolejna osoba robi dym o to samo, wtedy nasuwa sie pytanie; oco chodzi? czy może ja robie coś nie własciwego? 

jeśli jesteś w porządku to nie masz co sie martwic.

koleżanka wie, ze nie należysz do niej i jesteś rozdarty, więc nie naciska, godzi sie na to co dajesz, nie musi być wcale spokojna jak juz bedziecie razem,

mó mąż stale spotyka sie ze swoimi lientkami podczas prac remontowych, opowiadaim jaki to on jest niemiły dla mnie, jak ja cierpi czy sie złoszcze na niego za to lub płacze, i on nie umie sie zmienic, i tylko zyje w ciagłym strachu, który go nakreca, że ja odejde od niego i bedzie sam, dlatego o złych sytuacjach nagradza mnie czyms tam, zabiera gdzies, tylko, że ja juz nie chce tego. Chce normalnego zycia, szacunku, respektowania mojej osoby i mojego zdania, poczucia,że licze sie dla niego, ale coraz miej mam na to szans. Umierawe mnie nadzieja. Mój mąz godznami poza domem gada z babami o swoich prolemach i zachowaniu, poucza innych jak nie powinni sie zachowywac, sam nic nie robi w tym kierunku a ze mną ani nie przebywa, ani nie umie rozmawiac, a wiem to wszysko od niego. To boli, kiedy do kogos ma wieksze zaufaie niz do mnie i to ze stale walczy ze mną aby mi pokazac swoją wyzszosc, swoją racje, a iedy ja płacze to cisnie jeszcze barddziej, jakby niedośc jeszcze mi dopiekł, a kiedy milcze i mam dość, on przychodzi i przeprasza, czasem łacze, że nie wie, czemu tak robi, zebym mu dała szanse, tylko ile mozna, ja czuje sie wypluta, usta w śrsku i stara w sile wieku, i maam dść, 

chciałabym, aby się zakochał, aby odszeł ode mnie do innej, modle sie o to, bo ile razy ja odchodzłam, zawze mnie znalazł, zawsze omamił, wtedy sie otwierał i moił co mu w duszy gra, ale ja mam dośc takich gierek, zasługuje na to aby traktoac mnie normnie, szczerze, po ludzku, 

ja chce tworzyc coś, a nie walczyc o cos, lub zeby ktos o cos walczył ze mną, 

więc mimo, że byłoby mi szkoda związku odczułabym ulge, bo juz y sie to skonczyło, 

 






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych